Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 273 486 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zaburzenie obsesyjno-kompulsywne

czwartek, 31 marca 2011 22:57

Dawno nie pisałam, ale ostatnie sytuacje mnie wkusiły.

Więc bedzie o tym ogólnie zaburzeniu.

Ponieważ ostatnio udało mi się to zaburzenie pokonać, co trwało od 3 lat. Z czasem było gorzej, z czasem lepiej, ale że etraz patrzę na to trochę inaczej, postanowiłam podzielić się pewnymi rzeczami tutaj, oraz zapewne pomóc tym któży nie mogą znieść metody narażenia.

 

Więc jeśli ze stresu czasem płaczesz, rozwalasz wszystko co widzisz, ranisz siebie ze złości i ciśnienia, myślisz, że jesteś nienormalny/a, czujesz się jak odludek, chcesz normalnie funkcjonować, albo masz poprostu cholernie dość tego świństwa to prosze czytaj dalej. Postaram się pomóc.

 

Najpierw dobrze by było zidentyfikować co tak naprawdę jest przyczyną. Lub nawet jeśli amsz to od jak dawna sobie przypominasz, to co powoduje nasilenia. Czy są może jakieś wzory co do tych nasileń? Co robisz by powstrzymać kompulsje? (dobre słowo?) I co tak naprawde jest obsesją?

Oczywiście na wikipedii można znaleźć różne  przykłady, ale każdy może mieć coś innego, czego nie znajdą a chcą; chcą znaleźć coś podobnego jak i pomoc. Po jakimś czasie zaczynałam myśleć że jestem chora psychicznie, dziwna, oszalalam itp. Zaś przed paroma miesiącami dopiero, znalazłam coś; okazało się, że nie jestem sama. Okazało się, że można to jakoś zaklasyfikować. Lepiej mi się na sumieniu zrobiło. Poczułam się nie taka samotna z tym problemem. teraz jak o tym myśle możnaby i to nazwać nadzieją. Dlatego pamiętaj-NIE JESTEŚ SAM!

 

Z biegiem czasu oczywiście zauważa się różne wzory, wiadomo co omijać, co zrobić by rytuał wyszedł i się poczuć lepiej. I tak to z czasem było coraz lepiej. A przynajmniej takie było złudzenie. W każdym razie napewno było mi z tym łatwiej, umiałam cobie bardziej poradzić, i raczej kompulsje i obsesje nie wchodziły zabardzo na granicę abnormalnego zachowania.

Ale przyznajcie. Ile razy myśleliście, że jest lepiej a jednak nie było? Ile razu dusiliście wszystko w sobie? Ile razy coraz bardziej chcieliście się tego pozbyć, gdy z biegiem czasu zaóważyliście, że jest to problemem i tego nie chcecie? Ile razy, mając większą kontrole nad swym rytuałem odnieśliście go, i bez powodu zaczeliście czuć żal i wszystko zaczynało się od nowa? 

Zapewne wiele razy.

zapewne coraz bardziej chcieliście się tego pozbyć.

Jednak po znalezieniu artykułów czy też materiału, jedyne co widzicie to metoda narażenia.

I wtedy zataczamy się w błędne koło.

 

Czasami, metoda narażenia wydaje się tlyko wszystko pogarszać, wzbudza uczucie żalu, strachu, nieczystości. Walka z sobą, handra, depresja. I te formułki i rytuały.

I znów chcemy pomocy.

Może nawet komuś wyznaliście swój problem?

Może was motywowali i było lepiej?

Ale na końcu mogło się wam wydawać, że nie dokońca zrozumieją, że nie otrzymujecie żadnej pomocy.

Dlaczego?

Bo sami jesteście swoją pomocą.

 

Ile razy to słyszeliście?

Zapewne tysiące a nadal nie możecie  tego zrobić. Nie udaję się wam. Czujecie się słabi, wiecie, że narażenie wam nie pomoże.

Więc co robić?

Otóż pokażę wam jak ja sobie pomogłam i jak inni mi pomogli, inaczej niż używając narażenia i w innym świetle.

Jedyne (lub aż) co potrzebujecie to siła woli, chęci i może jeszcze pomoc w formie motywacjii z zewnątrz.

 

Więc uwież w to lub nie, ale sam fakt, że masz to zaburzenie, i fakt że możesz je kontrolować chociażby na kilka minut, na dzień, może w ogólne je potrafisz kontrolować, świadczy o twojej sile woli i jej wzroście. Może etraz czujesz się slaby/a, ale stajesz się coraz silniejszy/a i możesz to przezwyciężyć.

A tego chcesz prawda?

 

Ja ogólnie miałam moment w swoim życiu który mnie bardzo zmotywował do pokonania tego cholerstwa. A może macie coś co jest dla was bardzo ważne? Pasje? Cel? Te rzeczy są bardzo przydatne, bo definiują twoje prawdziwe "JA". jeśli nie masz jakiejś specjalnej pasjii, to zwykłe hobby, lub coś co daje Ci radość pasuje. Lub może nawet przyszły zawód który chcesz robi w przyszłości? Lub jakaolwiek szczęśliwa wizja przyszłości? Napewno wiesz co to jest!

Ale wiadomo zdażają się sytuacje takie a nie inne, możliwe, że nie masz żadnej z tych rzeczy (Kiedyś przyjdzie!). W takim wypadku napewno choroba Cię gnębi. chcesz być wolnym. Pragniesz wolności! Właśnie! Wizja wolności i normalnego funkcjonowania, Cię cieszy (być może i zarazem gnębi, bo go nie masz).

W każdym razie powinieneś/aś teraz wiedzieć czego bardzo pragniesz i chcesz w życiu. Jest to bardzo istotne do pokonywania tego zaburzenia, gdyż są one motywacją, twoim prawdziwym "JA", oraz możliwe że i nawet powodem do pokonania choroby.

 

Możliwe jest iż myślenie o tych rzeczach Cię gnębi, bo nie chcesz ich "skazić" swoją chorobą, lub ponieważ nie chcesz ich przeżywać w cierpieniu.

Nie martw się już niedługo tego cierpienia nie będzie

W końcu tego chcesz!

 

Teraz możesz potrzebować trochę motywacji od otoczenia. Niech Cię motywują do pokonania tego.

Ale wiadomo nie każdy może. Pozatym oni mogą nie rozumieć.

ALE HEJ! Ja też tutaj jestem!

I do tego rozumiem jak najbardziej!

Wiec wiesz co? powiem Ci pare faktów:

 

Potrzeby odbywania tych rytuałów to tylko złudzenie twojego umysłu.

 

Nikt Cię nie atakuje, to jeste żadna żla materia, kara od Boga. To nawet nie ejst choroba. To tylko wymysł twojego własnego umysłu. Ty to kontrolujesz.

 

urodziłeś/aś się unikalna i jest ciebie tlyko 1 na świecie. jestes w 100% sobą i w ogóle się urodziłaś/eś. I właśnie dlatego, skoro tak się stało, masz 100% kontroli nad sobą. Wszystko pochodzi od Ciebie.

 

Skoro masz kontrole to jak chcesz coś zrobić, pomyśleć o czymś, powiedzieć STOP to możesz.

 

Skoro masz nad sobą kontrole to w głębi siebie jesteś WOLNY/A!

 

Znasz swoją wartość. gdzieś w głębi na pewno ją znasz. Nawet jeśli nie najlepiej masz w życiu to jednak żyjesz.

Nie potrzebujesz tego.

nie potrzebujesz tego "zaburzenia". W ogóle nie tłumacz tego zaburzeniem. To jakiś twój tam głupi wymysł którego nie potrzebujesz. Nie zwracaj na niego większej uwagi.

 

Jest on niepotrzebny, nie ważny i nie potrzebny Ci do życia.

 

Tak to są faky. I dobrze o tym wiesz. jeśli odczuwasz stres związany z tym swoim wymysłem, zignoruj go. Najlepiej na zawsze, ale wiadomo może Ci być ciężko. Więc chociaż chwilowo dopóki ne ejst Ci lżej. A jeśli nie masz za miaru to nie dawaj temu zbyt dużej uwagi-Nie zasługuje na nią! :)

 

No dobra znasz teraz już te fakty. Ale uwież w nie! uwież mi na słowo, że to SĄ fakty i najprawdziwsza prawda!

W gruncie rzeczy to możesz wszystko!

 Na koncu to samemu/samej sobie wmawiasz, że tego potrzebujesz. A to nie prawda! I nic Cie nie może zmusić do robienia tego czego nie chcesz. Bo po co?

 

Więc po co się tym martwić? teraz możesz pokonać tą część siebie która jest taka głupia ;) .

AHA no i jeszcze jedno!

Cokolwiek się nie stanie, jeśli rytuał Ci się nie uda, czujesz żal, popadasz w depresje NIGDY ALE TO PRZENIGDY NIE TRAĆ WIARY I SIĘ UŚMIECHNIJ.

 Głupio brzmi? Możliwe. Ale tylko wiara w siebie Ci pomoże więc za dużego wyboru nie masz.

Gdy masz depresje, chcesz płakać, uderzyć się, weź listerko. uśmiechnij się. Nawet jeśli masz się zmusić. Popatrz na siebie i pomyśl "To jestem Ja. gdy sie uśmiecham. gdy jestem szcześliwy/a. Bo jestem. Jestem szczęśliwa bo jestem sobą!".

I uwież w siebie!

 

No dobrze a teraz troche bardziej do sedna.

Nie używamy narażenia, więc co mam zrobić? Z tymi rutuałami i formułkami?

Otóż wierzysz w siebie. Więc nie ma szansy na porażke!

I wiesz co?

Za chwile, za minutke, zrobisz to poraz ostatni i nigdy wiecej. TAK! Już za chwilę bedziesz wolny/a!

 

Co pewnie nie wieżysz? Nigdy wcześniej się tak naprawdę nie udało? Więc ja Ci mówię uwież! Bo jest to możliwe! Jak ja mogę to i ty też! jest to możliwe!

Dla ułatwienia sprawy poćwicz trochę kontrolowanie umysłu i myśli. Może te które Ci przeszkadzają zamieniaj w coś mniej szkodliwego? To twój umysł ty mas znad nim kontrole! Poeksperymentuj troche! Utrzymuj na czymś uwage.

Gdy mówisz formułkę w głowie, myśl sobie np "UDA MI SIĘ" gdzieś w tle.

Ale najważniejsze to by mieć kontrole nad umysłem. A uwież mi można. Pewnie etż Ci się zdażały lepsze dni gdzie było to możliwe. Więc jest możliwe i teraz!

 

Nie będę Cię cisnąć, Ale poczuj w sobie ten błogi spokój. Jesteś sobą. Jesteś wolny/a.

O! Przyszła jakaś zła myśl? Nie zwracaj uwagi.

nie potrzebujesz tego.

przecież Cię nie skrzywdzi! Ty masz nad tym kontrole!

 

Teraz nie am szansy na porażki. jeśli czujesz taką potrzebe odbyj swój rytuał ostatni raz. Tak teraz robisz to ostatni raz. I wiesz co? poczuj jak się odradzasz. Jak to wszystko odpływa w tył. Poczuj się czystko! Bo taki/a właśnie jesteś!

 

I nie bój się.

Najważniejsze teraz to również, nie pozwoli sobie na powtarzanie rytału. Od razu, bez stresu, przeszkód.

jesteś teraz czysta.

 

I wiesz co? Byłaś/eś czysta i przed tem, tak samo jak teraz.

 

Pojawia się jakaś zła myśl?

A tam!

odepchnij ją. Zignoruj. Jest nieistotna.

Źle się czujesz? A skąd! Jak najlepiej czyż nie?

Odrodzilaś się! Więc nie masz potrzeby. Rytuał się udał. Więc nie masz powodu do żali. Nie potrzebujesz tego! Jesteś czystym/ą odrodzoną soba!

 

I  ŻYJ TERAZ PEŁNIĄ ŻYCIA!

 

Jak cię coś złapie to nie to odepchnij. Nie potrzebujesz tego.

 

Pomyśl teraz os woim celu. Osiągniesz go! Kochasz go!

 

A teraz idź i ciesz się życiem! Bo po to jest! Napewno Ci się uda! :)

 

Jakieś pytania? Śmiało!

I jeśli znasz kogoś z podobnym problemem daj mu przeczytać! Wiesz co nawet nie musisz ich znać; możesz nie wiedzieć. Wyślij to wszędzie gdzie możesz, może znajdzie się ktoś komu to pomoże!

 

"Specjaliści, psychologowie itp" zapewnie by nie pochwalali tych metod, ale dzikei temu łatwiej wam bedzie! Jesteście odrodzeni! teraz to nie ma znaczenia! ;)

Idźcie i sie cieszcie! I ignorujcie negatywne uczucia.

Jednak dobrze zawsze pójść po porade do lekarza. bezpieczniej i może będzie wam łatwiej

 

Amen ;)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Dzień dobry. Właśnie wyjełam chusteczkę.

środa, 23 lutego 2011 10:05

Dzisiaj o czymś, co tak naparwde choć normalne, to jednak po głębszym zastanowieniu szalone.

Żyjemy w świecie gdzie media chcą nam opchnąć wszystko i często, posuną się do drastycznych metod.

Wszyscy są przyzwyczajeni do tego, że celebryci i sławne osobistości nie mają za grosz prywatności, a o godzinie 16:00 w plotkarskim programie, w każdy czwartek i wtorek może cie się dowiedzieć jakiż to znów skandal, wasza idodla lub idol zrobiła.

Tylko czy to wszystko naparwde jest skandalem, czy poprostu media przesadzają dla pieniędzy? bo to chyba oczywiste że to drugie. 

Tylko, że według mnie sprawy trochę wychodzą poza norme, tlyko my tego nie widzimy. Jak coś się dzieje stopniowo trudno zauważyć ogólne efekty.

 

Ostatnio np. na dolnym pasku w gadu-gadu (tam gdzie są wiadomości z ich nowego serwisu informacyjnego) było napisane o pewnej Polce, oczywiście z showbiznesu wzięte, która powiedziała coś o drugiej. Coś w stylu "Zobacz co Marysia Krysia powiedziała o kreacji Czesławy Kawy!"

No i jakby się zastanowić czy to nie jest z lekka chore? Wolny kraj, każdy ma prawo do własnej wypowiedzi, a że celebryci żyją pod ciągłą presją i są znani to wszyscy się nagle wtrącają. DO tego Pani Czesława Kawa bedzie przesadzenie zła na to co powiedziała.

 

I jest jeszce wielu takich przypadków. Nie można zjeść w spokoju ze strachu, że ktoś zauważy.

Zresztą nawet jeśli to co? Twoje życie, nie ukrywaj tego. Jeśli coś naprawdę jest "Skandalem", niby chce się ukryć prawde nie? osoby które powinny wiedzieć się dowiedzą. Problem się zaczyna gdy inni też się dowiadują. Zresztą jak coś naparwde jest skandalem to media to powinny sobie troche odpuścić. bez przesady, ale są rzeczy które chcemy zachować dla siebie. Media powinny istnieć po to by pomagać, i informować ludzi, a tak naprawdę profesja ta przerodziła się w kopalnie złota dla sępów.

Mogliby poprostu zacząć pisać o rzeczach ważnych, zamiast wtykać nos w nie swoje sprawy i stawiać się utrapieniem, jak i bólem dla ludzi.

Bo spójżmy prawdzie w oczy, nawet jeśli ludzie się ekscytuj takimi plotkami, to kogo to tak naprawdę, dogłębnie obchodzi?

Są napewno rzeczy o których ludzie chcieliby bardziej usłyszeć, i o których chcieliby się dowiedzieć.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Książki. Smaczne książki

niedziela, 06 lutego 2011 11:50

W weekend chyba jedyna rzecz jaką robię oprócz robienia głupich wypracowań i siedzeniu Na deviantar'cie, to czytanie książek i siedzenie z moim przyjacielem w bibliotece.  Do tego jest ona położona w takiej cichej i przyjemnej okolicy, zawsze chodzimy tam na piechotę. 

No i właśnie chciałabym dzisiaj napisać o paru ciekawych książkach, jakie ostatnio przeczytałam.

 

No więc znalazłam w tejże oto pięknej bibliotece książkę Waris Dirie "Desert Dawn" tzw. Wschód pustyni/Pustynny wschód.

Książka ciekawa, najpierw trochę negatywna, potem się trochę rozjaśnia, i strasznie wciąga. W niektórych miejscach potrafi również bulwersowaće pokazuje życie w tak odległym kraju, gdzie kultura jest zupełnie inna, sprawia że książka jest naprawdę intereseująca.

Mam również ochotę zabrać się za "Kwiat pustyni"; ponoć ta właśnie książka pokazuje bardziej jej dziecinstwo.

 

Następna książka, którą przeczytałam w zeszłe lato nazywa się "celestine prophecy" lub po polsku "Niebiańska przepowiednia".

Książka opisuje różne duchowe doświadczenia, jak je osiągnąć, pokazuje tak jkaby prawdę na temat duchowości której dzisiaj niewiele ludzi widzi. Ale zanim się wszyscy zniechęcicie, że to taka nudna książka, to jest ona napisana w postaci przygodu. I również bardzo wciąga. 

 

Zaś ostatnio przeczytałam (no dobra, jeszcze nie skączyłam) książkę pt. "The Tenth insight", lub jak kto woli "dziesiąty wgląd". Jest to kontynuacja "Niebiańskiej przepowiedni", która opowiada o odkrywaniu dziesiątego wglądu, który nie został zapisany na Peruwiańskim manuskrypcie, w okół którego hitoria się toczy. Jednak muszę przyznać "10 wgląd" nie jest już tak ciekawy, jako historia, ale daje dużo informacji.

No i wczoraj skończyłam czytać "Harr'ego Pott'era i komantę tajemnic".

Książki z Serii harr'ego Pott'era są ŚWIETNE.

Niby zło i krew a opisane jako przyjazna przygoda dla dzieci. normalnie chyba z 2 godziny w wannie siedziałam i to czytałam. Jak tlyko siostra koleżanki mi da "Więźnia Azkaban'u" to się zabieram.

 

No I jeszcze na koniec. Zauważyłam wczoraj taką książkę: "The rough guide to conspiracy theories", innymi słowy "Przewodnik po teoriach spiskowych".

Już raz zrobiłam niezłe poszukiwanie na temat Roswell i Strefy 51. To już jest fakt, że tam coś się stało, ale nie ważne :P.

Książka chyba trochę maniakalna bo już nawet Tytanika podejżewają o jakiś spisek hehehe.

Ale książka pożądna, bo nawet ma zapisane wszystkie źródła, więc pewnie coś ciekawego tam znajde i zapewne napiszę.

 

A teraz zabierajcie się za czytanie!

Zaś ja powinnam teraz robić wypracowanie, ale co tam.

Nic mi nie będzie >__>

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Igła pędzlem

piątek, 14 stycznia 2011 19:49
Treść wpisu jest przeznaczona dla osób pełnoletnich

pokaż treść wpisu


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

"Ohahaha, bardzo śmieszne"

niedziela, 26 grudnia 2010 20:17

No więc przerywam czytanie interesującego forum na temat Death Note'a, by w końcu coś tutaj napisać.

Albowiem

 

Ostatnio miałam taką rozmowę z przyjaciółką na temat edukacji tutaj w Anglii.

Nosz niby po takim czasie już zaakceptowałam to, że ludzie tutaj lubią dawać nagrody za to, że ktoś wie ile to 2+2*2 i nie za wiele oczekując, zapewne samemu o tym nie wiedząc, ale jak tak sobie wszystko przypominam i myślę o tym, to czuję się taka... bez wiedzy. 

Wiedza też jest jakowo ważna.

I nie chodzi tylko o wiedzę ogólną, ale już nawet te skomplikowane rzeczy. 

Jak sobie myślę czego tutaj uczą, jakie to ejst kompletne bagno, przysięgam! Sama mentalność nauczycieli i w ogóle społeczeństwa.. AH no normalnie =____=

Ale nie ważne.

 

Gożej to właśnie przyjaciółka to zniosła niż ja.

Bo z tego wszystkiego jej się odechciało wszystkiego. Mundurek nie tak jak trzeba (Przy tym od razu mówię, że tutaj w agnlii mundurek jest pełnt tzw. Koszula (w odpowiednim kolorze), sweter, krawat, marynarka, spodnie i buty )), to jeszcze można doliczyć totalną nędzę na lekcjach lub ich brak z jej własnego "wyboru" :P .

 

Najlepszy to chyba był przypadek na historii, kiedy w połowie lekcji zaczeła się pakować (Mnie zainteresowało co ma pakować skoro wszystkie książki i zeszyty są trzymane w szkole i płaci szkoła. Oczywiście książki są w jak najświetniejszym stanie z fajnym grafitti lub zostało z kawałków stron wykonane origami w postaci papierowych kulek), wstała, zaczeła się śmiać i wyszła...

 

Eh nie wiem nawet gdzie skończyć, gdzie zacząć, troche haotyczny ten wpis... Ale naprawde, wiedza ogólna... w tych szkołach.

Toż to fejspalm jest normalnie.

 

Ale jedźmy dalej.

I, że niby potem osoba która skończyła studia w Londynie się dostanie wszędzie tzw. lekarze, parwnicy bla bla...

Skoro takim ludziom, nie dość, że brakuje zapewne wiedzy (Chociaż na to nie ma pewności, tylko że nauczyciele są tacy wymagający, że napewno połowy tego co się uczyli zapominają a testy i tak przejdą) to jeszcze zauważyłam, że nie ma czegoś bardzo ważnego-Zdrowego rozsądku.

Nie ma go

Nie ma

Poszedł na pączki.

W klasie pomimo, że coś jest oczywiste to zawsze znajdzie się pytanie:

"Jaki jest tytuł lekcji?" itp. Lub gdy widać błąd w pytaniu gdzie widać jak powinno ono wyglądać i tak się cholera zapytają.

NOSZ KURDE

SAMA MYŚL MNIE DO SZAŁU DOPROWADZA.

 

Dobra więm przyklady nie ciekawe, ale naprawde widać to >___>

Albo razcej NIE widać.

 

I potem weź takich wypuść samych na światło dzienne.... Jeszcze daj ich na lekarza. Mechanika. Strach się bać.

Znajdą się czasem wyjątki....

 

I jeszcze co do testów.

W starszych klasach, żeby zaliczyć jakiś przedmiot trzeba mieć przynajmniej "C".

najwyższa ocena to A*. Póżniej jest A, B, C, D, E, F.

No i niby w tym nie ma nic dziwnego oprócz faktu, że do zaliczenia, czyli oceny "C", trzeba mieć poprawnie tlyko około 60% testu.

Zaje nie?

^___^

Zaiście

 

Taaa....

Toż to fejspalm jest. Nosz ohohoho bardzo zabawne.... =___=


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Dowody są. A wierni i niewierni nie wieżą.

środa, 08 grudnia 2010 21:45

Ja na przykład jestem dowodem.

Nie, nie na dysleksje, dziwactwo, życie komórek.

Jestem dowodem na to, że Przyjaźń (i to całkiem głeboka) pomiędzy "chłopcami a dziewczynami" istnieje.

I zapewne jest jeszcze wiele takich przykładów.

 

Otóż chciałam napisać o tym nie tylko dlatego, by pokazać niedowiarkom, któży nie potrafią koegzystować z płcią przeciwną. Tylko flirtować i nie wiadomo co to się dzieje... Ale to dosyć ciężki i długi temat więc kiedy indziej.

 

Ale poprostu patrząc, się na to jak dzisiaj i nawet dawniej, społeczeństwo wygląda(ło), wydaje mi się to całkiem fascynujące i piękne, jak w pewnym momencie przyjaźń jest tak prawdziwa, że płeć, wygląd, religia i różne opinie (w pewnych przypadkach) przestają mieć znaczenie. A jest to nawet bardziej fascynujące gdy coś takiego zachodzi z chłopcem i dziewczyną.

I nie mówię tutaj o wielkiej miłości.

A napewno nie o takiej o jakiej myślicie :P.

Bo Miłość przyjaźni potrafi być większa niż taka.. taka O!

>.>

 

I w takich momentach można rozmawiać o wszystkim, ze świadomością, że przyjaciel wie co może przekazać dalej, czego nie może, postara się zrozumieć, wesprze.

Można rozmawiać o najbardziej skrytych tematach.

Nawet takich o których czasem dziewczyna nie zapyta dziewczyny.

Lub chłopiec chłopca. ( A to nawet bardziej bo z obserwacji, chłopcy nie zawsze mogą porozmawiać o głebokich problemach, lub się wyżalić, dać ujścia emocjom... pomiedzy sobą)

 

I dla mnie to jest poprostu piękne.

Czuję się Pobłogosławiona.

 

Ale możliwe, że to wszystko ma bardziej proste wytłumaczenie...

Jak to mój przyjaciel powiedział:

"Ja jestem dziwakiem, i ty też więc..."

Taaak....

 

Ale na serio to się nazywa prawdziwa przyjaźń. A w tedy barier nie ma!

Tutaj również powinnam dodać, że nie jestem dziewczyną która nie umie się kontaktować z innymi dziewczynami, i również nie jestem lesbijką.

Żeby nie było, że czituje.

 ^^

Musiałam się wypowiedzieć. I te wszystkie słowa i tak nie są w stanie wyrazić piękna jakie czuję w tej sprawie....

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Pech jest kluczem...

czwartek, 02 grudnia 2010 20:02

...którym jednym zamyka pole i załamaje całkiem żywot, a innym itwiera okno na inne możliwości.

 

Napewno nieraz odwołali wam samolot, albo Bóg wie co źle poszło.

ja się na przykład teraz wkurzam bo chociaż wciskam refresh to jak na złość jutub mi nie chce puścic Sambomastera....

No ale mniejsza o to.

W każdym razie często dzieją się rzeczy tego typu przez które reszta dnia jest zrypana i nie dość, że chcecie wszystkim wygarnąć to ejszcze czasem bierze panika. Co się stanie? Co teraz będzie? zawiodłam reszte itp.

Tylko właśnie o to chodzi by tak nie tobić.

Nie można mieć całego zrytego dnia przez jedno zdarzenie, nie ważne jak nie fortunne.

Bo można nie zauważyć sytuacji, które humor mogłyby poprawić. Lub co gorsza popsuć innym humor.

 

I tym gorzej żeby się tym nadmiernie zamartwiać, bo czasami nie można nic z tym zrobić, a wypadek przeszedł do historii.

Na końcu trzeba umieć się uspokojić by muc cieszyć się resztą dnia.

 

A wszystkim pracoholikom w garniturkach radzę w drodzę do pracy żucić teczke i żucać śnieżkami w menele.

Czekać aż reszta się przyłączy.

Jak skończycie poproszę mi napisać wyniki tutaj.

Bo i tak was namierzę.

^^


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

90% ludzi ma jedno wytłumaczenie...

niedziela, 28 listopada 2010 10:45

...

na nie istnienie Boga

A to mi nie pomógł, a to mnie nie wyleczył...

I co może jeszcze ma wam wytrzeć nosek? ;>

feh!

Jeśli Bóg istnieje to nie interweniuje w nasze życie.

Chociaż możliwe, że czasami "łamie zasady" i zobi jakiś cud.

Ale moja teoria jest też taka, że siła woli i przepływ energii mogą być tego powodem.

Od razu mówię, że na temat Boga i jego "działalności" mam różne teorie...

Raz na przykład sobie pomyślałam tak:

"Skoro Bóg jest we wszystkim i jest stworzycielem wszystkiego to co jeśli jest on energią?"

Właśnie.

Energią.

Wszystko się składa z Energii.

Więc może to działa właśnie tak, a rozmowa/spotkania z Bogiem to poprostu akty oświecenia czy Bóg wie czego :>

 

Ale to tlyko Teoria i chociaż pewnie mogłabym ją dopasować do cudów i różnorodnych przypadków w Biblii, to jak mówiłam; to tylko teoria i nie mogę być jej pewna.

 

Moja inna teoria to to, że Bóg nie interweniuje w nasze życie; jest stwożycielem, ale zostawia nam nasze życie. 

To chyba dobrze co?

Chcielibyście mieć tak wszystko łatwo i pod nosem?

I gdzie tu satysfakcja?

Ja tam wole samemu walczyć o to co Kocham.

Pozatym każda porażka to drogocenna lekcja.

 

No i na koniec, jeśli Bóg istnieje, i jeśli interweniuje w nasze życie w co Szczerze wątpie, to kto powiedział, że Bóg jest dobry.

Stwożył nas i jesteśmy wdzięczni, że mamy życie (no niektóży chyba jednka nie >.>, Ale to osobny temat nie chcę się rozpisywać. Może anstępnym razem), ale przyznajcie sami jesteśmy dosyć ciekawym materialem do obserwacjii.

Do oglądania naszych reakcji.

;>

 

Ale jak mówiłam.

Nie wieżę, że Bóg interweniuje w życie ludzi x 3.

Napewno istnieją jakieś fenomeny itp. nie z tego świata które dają jakiś efekt na życie, zależnie na reakcję danej osoby.

Na końcu i tak (przynajmniej według mnie)

Dana osoba ma ostatnie słowo.

 

W następnym wpisie napiszę o Jezusie i jak można interpretować jego i cuda.

A potem może o samobójstwie...

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Nie pewność pewniejsza od ślepej pewności

piątek, 26 listopada 2010 18:28

Tak ok wiem temat miał być taki kul, coś mi nie wyszło hm?

 

W każdym razie dziś wracając do domu, z przyjacielem rozmawialiśmy... w sumie o religii.

Chociaż zaczeło się nietypowo gdyż najpierw niewinnie powiedziałam coś o Muzułmanach zabijających Chrześćjaninów, co mu się nie podoba.

A później po drodze spytał się mnie o moje poglądy na temat Boga (Gdyż tak naprawde nikt do końca nie wie co na ten temat myślę, może wolą nie pytać, bo nie potrafię się dobrze wytłumaczyć... Co przy moich poglądach raczej nie jest łatwe)

 

No więc wytłumaczyłam jak widzę figurę Boga i co on tak naprawde robi.

A póżniej rozmawialiśmy o tym czy (lub w jaki sposób) Koran i Biblia są poprawde itp.

 

I muszę przyznać, że On jednak nie ejst jak większość Muzułmanów.

no w pewnych kwestiach pewnie tak.

Jednak co go ratuje ze ślepoty i głupoty/płytkości, to fakt, że nie jest "pewien, pewności" Biblii lub Koranu.

I wież, że Islam jest poprawny z tego co mówi(w końcu jest Muzułmanem, to chyba oczywiste....), ale na końcu nie może mieć pewności czy słowa nie zostały przekręcone lub zmienione W Koranie lub Biblii, bo tak naprawde nie ma nikogo kto może to zapewnić. 

 

Również plus dla niego uważa, że Bóg nie może cię wysłać do piekła/nieba za Religie.

 

Dobra nie umiem pisać, chciałam tylko wymienić pare jego pozytywnych aspektów.

 

Czemu?

Ponieważ uważam, ze sposób w jaki on myśli (podkreślam sposób, gdyż nie każdy myśli tak samo-i dobrze- jednak on nie schyla się na ślepą drogę) jest dobry i zaprowadzi człowieka daleko.

Nie pewność jest tutaj dobra.

Dzięki niej chcemy wiedzieć więcej i spekulować.

 

A teraz żeby nie było, że ja tylo chwale i narzekam na innych.

Jednak znając ludzi wole ujawniać swoje poglądy religijne krok po kroczku i każdy mądry sobie to ułoży.

A Jak mądry(hmmm można zaliczyć tolerancyjny) i ułoży to się nie będzie czepiać.

 

Powiedzmy, że uważam, że nie idzie się do nieba (ohohoh Jeśli w ogólne istnieje. ludzie powinni umieć sobie stworzyć niebo na ziemi, bo zong jak się okaże, że nic nie będzie, samobójcze tchórze) jeśli modlisz się 5 razy dziennie, lub dasz Księdzu na tackę.

Otóż uważam, że jeśli jest się dobrym człowiekiem i potrafi się koegzystować z innymi to wtedy się zasługuje na niebo.

Tylko, że jeśli osoba już dojdzie do takiego etapu w życiu to nei czeka na niebo tlyko cieszy się życiem-naprawde.

 

Tylko teraz jaka jest definicja dobra?

Prawo to nie jest tak naprawde dobro.

Ludzie wyznaczający prawo też nie mogą mieć do wszystkiego pewności.

Mylą się.

Więc czy zło związane z zabiciem człowieka to tylko zwykłe moralności wymoszone na społeczeństwo od urodzenia?

Tak naprawde we wszechświecie nie ma zasad.

 

Więc czym jest dobro?

Odpowiedz sobie na pytanie:

Co bardziej cię uszczęsliwia.

I mam na myśli szczęście a nie chwilową satysfakcję.

Dam tutaj proste przykłady na które każdy znajdzie łatwą odpowiedź.

1. Wygarnięcie komuś (i to pożadnie :) ) kto cię poniżył, publicznie etc.

2. ukochana osoba jest z ciebie dumna, mowi ci coś miłego.

 

No i powiedź co cię bardziej uszczęśliwia?

Co jest parwdziwym szczęściem?

Agresja ktora działa płytko i krótkotrwało; samolubnie wobec jednej osoby,

Czy miłość która uszczęślwiia doglębnie więcej osób?

 

I to właśnie jest dobro.

Prawdziwe szczęście wobec siebie i innych.

Oczywiście są ludzie któży działają na podstawach agresjii i krzywdzą.

Może nawet ty byłeś/aś tą osobą?

Każdy kiedyś nią był lub nawet jest do momentu kiedy uświadamiają sobie to co wymieniłam powyżej.

Każdy w inny sposób.

I będąc taką osobą, wypełnioną dumą nie chcesz być dobrym, chcesz być tyranem, czujesz się z tym dobrze jednak nie zdajesz sobię sprawy z prawdziwego szczęścia.

Zdaża sięe taka osoba czuje, że czegoś im brakuje. Tylko nie wiadomo czego. depresja następuje dzień po dniu, bez konkretnego powodu.

Myśli samobójcze.

Wszystko jest w negatywnym świetle.

 

Taka osoba prawdopodobnie nigdy nie zazna szczęścia jeśli sama sobie nie pomoże, jednak czasami nie można walczyć z tym samemu.

 

I nie wymyśliłam sobie sama tych historii, wiem o czym mówię gdzyż sama przez to wszystko przeszlam.

Najpierw był etap agresjii, tyranizmu.

Później smutku i depresjii (jak to mój ojciec nazwał byłam nawiedzona-nie zaprzeczę. różnica była taka gdyż byłam swoim własnym więźniem).

 

Oczywiście przyznaje nie jestem idealna.

Nie wiem wszystkiego.

Ale napewno jestem na lepszej drodze niż wcześniej.

 

Naprawdę zachęcam do refleksjii na ten temat

:)

___

 

Rozpisałam się a nawet dobrze pisać nie umiem.

mam nadzieje, że nie było to zbyt męczące.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zastuj....

środa, 24 listopada 2010 21:03

A no jest zastuj i co mi zrobicie?

Chyba każdy ma prawo czegoś nie pisać he he??

Już oczywiście nabiło mi pierwszego plagiatowego komentarza (dumna).

 

Dobra nie ważne.

Arisu nie ma.

A Ja zapewne mam prace domową której nie robie.

jak nie wypracowanie to coś z Francuskiego.

Z francuskiego to ja się już nawet nie staram....

 

Ah jak ja bym chciała by był piątek wtedy może działo by się coś po szkole.

Oddałabym się malowaniu firgureczek.

 

Otóż sztuka potrafi przybierać różne postacie.

Nie tylko malowanie Olejnymi, kujawskimi czy jakimś tam.

Lub skeczowanie (Jak ja to Kocham).

Malowanie.

Jedzenie.

Otóż tak, jedzenie jest sztuką czego wielu ludzi może nie zrozumieć.

Jednak sposób w jaki różne składniki są dodane razem, czas i kolejność przygotowania...

To wszystko się składa razem by stworzyć jakiś niesamowity smak.

 

Dobra chyba już wiem o czym napisać.

Żeby nie było, że to jakiś dziennik psychodeliczny.

Zastanawialiście się kiedyś nad potęgą snów?

Są kreacją naszego umysłu, jednak to więcej niż układanie przez mózg tego co się stało.

BZDURA!

gdyby trzeba na to było czekać do wieczora to szkolny system bylby zupełnie inny.

Sny to surowe odzwierciedlenie stanu umysłu.

Pokazują one aktualne sytuacje i stany emocjonalne.

Jedenak jest to dość surowy przekaz.

Dlatego niektóży miewają sny o charakterze psychodelicznym.

Np. Ja.

(Son Goku i jego brat bliźniak połączyły siły by stwożyć Kage Bunshin no Jutsu)

Jednak trzeba wywierać wnioski.

Sny to dar.

I może pomóc!

 

Można też sobie założyć dziennik.

Np. Ja

Oj tak...

Jeszcze się rozczytać...

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

CH3CH. 2 OH! Czyli powolna śmierć

sobota, 20 listopada 2010 18:47

Dzisiaj bedę się troche żalić jak i wyładowywać się agresją.

 

Otóż pałam nienawiścią (przynajmniej w tym momencie, bo staram się nie rozprzestrzeniać nienawiści) do wszystkich alkoholików i palaczy.

 

Jak chcecie się pozabijać, to ja was prosze bardzo nikt was tu nie trzyma, ale nie ciągnijcie innych ze sobą na dół.

A jak już chcecie się zabić to sobie strzelcie w łeb albo weźcie jakieś leki na swoją głupote, najlepiej więcej niż potrzeba. Będzie czyściej.

Brzydze się ludzmi któży potrafią tak bardzo się ciągnąć na dół i blokować przepływ energii.

Wiem, że nie powinnam mówić z taką nienawiścią, ale nie moge porozmawiać ze wszystkimi z problemami i ich zmieniać.

I tak nie słuchają.

 

A jest jeszcze gorzej jak ci idzie mieszkać z Alkoholiczką, i jeszcze wciągasz ten dym.

Ten j***** dym

 

Po prostu czuję to swiństwo w swoich płucach.

Śmierdzą mi ubrania, skóra mi śmierdzi.

Swoją drogą staram się nie spędzać za dużo czasu w owym pokoju.

 

Pamiętam jak raz chyba nieźle mi przesiąkły ubrania i ledwo mogłam wstać. Kręciło mi się w głowie i chciało wymiotować prawie cały dzień.

Obrzydlistwo.

 

Przysięgam nie mam rodziny.

-______-

 

A teraz dla ludzi rozsądnych któży chcą dbać o społeczeństwo i siebie samych.

 

Nie palcie i nie pijcie.

Proszę.

Uwieżcie mi-osobie pokrzywdzonej-, że to nic dobrego nie robi.

jednak niektórym można w kółko powtażać a nie posłuchają.

I będą cię truć.

Ja piernicze

 

Jednak ty szanowny obywatelu, którego pewnie nawet nei znam, zapoznaj się z moją poradą!

_______________

 

4 lata....

Jeszcze tylko cztery lata.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Zbiegi Okoliczności nie sitnieją. Wszystko ma jakiś powód.

czwartek, 18 listopada 2010 21:32

No i przepraszam od razu, że nie piszę o tym obżezaniu, ale nie mam weny. Zresztą zostawię to chyba na później jak się więcej dowiem.

I tak będzie lepiej.

 

A teraz na temat.

Możliwe, że to mój ekstremalny optymizm sprawia, że zbiegi okoliczności mają jakiś sens. Może jestem pokręcona.

Ale nawet jeśli to dobrze mi z tym, bo dzięki temu zauważam owe zbiegi okoliczności.

 

Zauważam okazje w życiu, i że tak to ujmę znaki, i chociaż to epwnie z punktu widzenia większości ludzi jest chore, to ja jednak mówię!

To wszyskto ma sens!

I jeśli da sie to ejszcze zauważać, i przedewszystkim wykożystań tak Jak się powinno (Gdzie decyzja leży w waszych rękach, nic nie zrobi się samo, Jesteście Pan/iami własnego losu), to można być szczęśliwym.

Tylko nie użalać się nad sobą!

 

Lepiej coś zrobić i żałować! Niż nic nie zrobić i być bezsilnym!

Stać w miejscu!

 

:D

 

_____

GIRUGAMESH 18 Marca ftw 

Będzie Party Metal Hard

Zapenwie niedługo anpiszę o pasjach.

 

A w ogólę to dedykuję ten wpis Arisu, za to że nie napisalam o temacie który ją bulwersował i interesował, i również gdyż jest częścią mego duchowego bytu.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Obżezanie czyli każdy emo, sado, maso zjadzie coś dla siebie.

wtorek, 16 listopada 2010 20:23

Miałam pisać kochani o Obżezaniu dla Arisu-senpai, i już w sumie napisalam, prawie skończyłam, ale Laptop i system tych j******* klawiaturek okaza się być ***** i mnie ********* dlatego wpisu nie będzie

AMEN

-___________-


Podziel się
oceń
0
0
Tagi: *******

komentarze (5) | dodaj komentarz

Ufoki twoim sąsiadem

sobota, 13 listopada 2010 15:34

Tak więc specjalnie dla Buki-san, dzisiaj o obcych formach życia.

Choć możliwe, że tak naprawdę nie takich obcych.

lecz zanim zajmiemy się analizą i zadaniem sobie pytania czy tak naprawdę istnieją czy nie to trzeba się cofnąć kilkadziesiąt lat wcześniej, do wypadku w Roswell.

Zaraz szybko wytłumacze o co chodzi, i na końcu wpisu podam pare stron gdzie można się więcej dowiedzieć, bo szczerze sama musiałam się troche nagimnastykować i poczytać na stronach, w książkach i bla bla, oglądać wideo z Youtuba, by dojść do osobistego wniosku, że żeczywiście istnieją.

 

Ale powoli.

 

Co się wydażyło?

Więc pewnej nocy, na pwnym ranczu, w pewnej części Ameryki, Teksasie jeśli dobrze pamiętam, Piorun uderzył statek kosmiczny, a ten się rozbił.

Oczywiście najpierw nie było wiadomo co to; jedynie, że coś się rozbiło.

Zanim pewien świadek zadzwonił po oficera, było pare świadków, któży potwierdzają, że widzieli ciała 3 kosmitów z czego jeden jeszcze żył. Również zaobserwowano pewiem metal który po zgjęciu wracał do oryginalnego kształtu.

 

W każdym razie po telefonie do oficera, zrobiła się lekka zadyma i po jakimś czasie nikt nie miał przyjemności oglądać zwłok, oprócz paru pracowników, świadków i wojska, które chroniło cały teren.

Zwłoki i materiały zostały przeniesione do laboratorii. Odbyła się również sekcja zwłok Kosmitów.

 

Naturalnie wszystko było zatuszowane a społeczeństwu powiedziano, iż był to balon meteorologiczny, samolot lub Bóg wie co jeszcze oni tam widzieli. Powinni nie brać tyle dragów bo potem mają zwidy.

No i kto by nie chciał być właścicielem Balona, którego resztki są chronione bardziej niż cokolwiek na świecie, ciągle są badane, a świadkom grozi żąd, że jeśli komukolwiek powiedzą co widzieli to zostaną zamordowani razem ze wszystkimi z ich otoczenia. Kurde musiał być naprawde ważny ten "balon"

 

Ameryka naprawde musi myśleć, że ludzie są głupi.

Wszyscy znają prawde...

A jeszcze tak żeby dodać, ponoć te statki kosmiczne były zasilane jakimś elementem nieznanym Ziemianinom.

jakiś taki fajny co starcza na długo :P

 

W każdym razie jeśli każdy sobie zada pytanie czy to wszystko się stało czy nie proponuję najpierw o tym poczytać. Bo tak naprawde w tej sprawie potrafią odzywać się tylko ci co nic nie więdzą na owy temat, a ich zdanie to tylko "nie ma i koniec. W cholere mmnie nie obchodzi, że w zeszłą sobote w budce z lodami włoskimi obsługiwał mnei szary człowieczek z wielką głową. Kosmici nie istnieją"

 

Jeśli sekret jest tak strzeżony to rzeczywiście coś tam jest.

COŚ napewno. A relacje świadków ktoży odważyli się zabrać głos (nawet ci któży się nie znali i zeznawali oddzielnie), że rzeczywiście, były tam 3 ciała, wrak statku kosmicznego i niezwykły materiał.

Nie wpsominając już o fakcie, że do strefy 51, gdzie teraz odbywają się badania wraku, i możliwe, że nadal ciał, oraz tajemniczego elementu, pracownicy są przewożeniu prywatnymi samolotami. Pracownicy z jednego działu, nie mają pojęcia co się dzieje w innym dziale.

Aż tak tajna jest cała sprawa.

 

Oczywiście cały teren jest zagrodzony kilkadziesiąt kilometrów od całego laboratorium, i wszędzie są kamery które wykrywają ruch czy jakieś duperele.

Nie mówiąc już o tabliczkach z napisem

"Zakaz wejścia na teren. Grozi śmiercią"

 

Innymi słowy zrób se wycieczke na sekcje zwłok a dostaniesz kulką w łeb.

I to całkiem legalnie (Fajnie nie?)

 

Cholera najlepiej zrobimy podkopy, rozwalimy im te tanie kafelki i zabierzemy im te ciała.

Podamy się za woźnych, albo nekrologów czy co (Już miałam powiedzieć nekrofiliaków, ale zorientowałam się na czas...).

Kto jest za?!

 

A tutaj daje linki:

http://www.youtube.com/watch?v=PcXIX5ajrW0

Był jeszcze jeden filmik ale nie mogę znaleźć, a szkoda bo było tam zawarte naprawdę dużo informacji.

http://paranormalium.pl/roswell-co-widzial-porucznik-walter-haut,770,17,artykul.html

http://paranormalium.pl/strefa-51,53,17,artykul.html

http://paranormalium.pl/zwloki-obcych,65,17,artykul.html


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Twój wiek narzędziem społeczeństwa. A miłość zanika.

piątek, 12 listopada 2010 21:40

Czy chcecie czy nie tak jest.

Dostałam akurat weny by o tym napisać.

 

Albowiem

Mam kolege i koleżankę-oboje muzułmanie

I oboje żyją w wielkich(dosłownie) rodzinach.

Tutaj w Anglii problemu finansowego nie ma tak naprawde, ale problem jest w tym "dlaczego".

Kiedy spytałam kolegi czemu, to odpowiedział, że jego ojciec robi to by rozprzestrzenić Shia Islam.

 

I teraz no prosze powiedzcie, że to normalne.

Czyli dzieci nie istnieją w tych rodzinach dlatego, by Ojciec i Matka je Kochali, tylko są narzędziem.

Ponieważ dorastając w takiej a nie innej sytuacji będą owej Religii. Mało kto myśli o świecie i ma wystarczająco dużo odwagi by zmienić religie i sposób życia.

 

Czy to jest Fair by tak to wykożystywać?

I czy to nie jest troche chore?

Religie powinny rpowadzić bardziej do zjednoczenia, i by SAMEMU W SOBIE być szczęśliwym.

jestem trochę zmęczona, więc nie posługuję się słowami aż tak dobrze, ale chyba każdy potrafi zrozumieć.

A każdy w tej jego rodzinie tak naprawdę się nienawidzi, więc jaki ejst tego sens?

Żyć będą w nienawiści i gdzie tu szczęście?

A zakomunikuj Religijnym tak jak rozumięją:

Gdzie tu prawdziwa religia skoro nienawidzą?

 

A mów im dalej i tak jedyne co powiedzą to "No i?"

Nie mam siły już do takich ludzi, którzy ślepo więżą we wszystko w co tylko usłyszą.

A mówią, że ja jestem naiwna bo jak mi powiedzą jakieś tanie kłamstwo to uwieże.

Feh... -,-

 

I następny temat, który tak lekko poruszę (chce się iść myć).

 

Zaaranżowane małżeństwo.

Takie coś jest zaaranżowane z góry, w rodzinach, kobieta nie zna przyszłego męża; tlyko nieliczne rodziny pozwalają kobiecie poślubić kogoś kogo kochają.

I czy to nie jest troche smutne?

Żona jest narzędziem, służy by zaspokoić popęd seksualny i urodzić dzieci.

A gdzie miłość?

Taki świat wydaje mi się naprawde smutny...

Pozatym Homoseksualizm jest zabroniony

LUDZIE

Miłość to miłość!

><

 

Lepiej żebym się za bardzo nie rozpisywała.

 

Pewnie jeszcze o tym napiszę, ale jak narazie następny temat bedzie O:

UFOKACH

Specjalnie dla Buki-san.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Dowody sam zinterpretuj...

czwartek, 11 listopada 2010 21:10

Nie piszę, bo nie jestem dokońca pewna jaki kierunek przybrać, jednak chyba dalej się trochę pokręcę w Islamie.

 

Teraz nie mam zamiaru dużo pisać, oprócz pewnej kwestii jak narazie, ale hej tutaj jest coś co narazie zaspokojii apetyt na czytanie, przemyślenie i dyskutowanie o Islamie:

kobiety w islamie

 

A teraz pewna kwestia.

A mianowicie jedna z najgorszych według mnie w Islamie, czyli możliwość poślubienia do 4 żon.

No to jest poprostu skandal.

Ale zanim zacznę wypominać uwagi, cofnijmy się trochę w czasie.

Do czasów Muhameta dokładniej mówiąc.

 

Miał on kilka żon, w tym 9-letnią, jak i również starsze od siebie, jednak miał na to pewnien powód.

W czasach Muhameta, by mężczyzna pomagał Kobietom, finansowo i jeszce jakoś inaczej bla bla bla, wyglądałoby podejżanie. Więc by muc im pomagać, ożenił się z nimi, również pytając je o znanie, jak i swoją żonę.

 

Ale ludzie.

Teraz obie płcie mogą normalnie rozmawiać, pracować, koegzystować.

Jaka kolwiek pomoc jest mile widziana.

czasy się zmieniły.

A Jedynym powodem w dzisiejszych czasach, dla Muzułmanina by mieć więcej niż jedną żonę, to popęd seksualny.

-,-

Tak więc teraz, to co robił Muhamet raczej rani ludzi, a szczególnie Kobiety i całą reszte rodziny, gdzie na końcu rodzina się rozpada, bo wszyscy nienawidzą ojca.  I znam nawet taki jeden przypadek. Ale nie będę wchodzić w detale ani mówić kto itp. gdyż jest to dość prywatna sprawa.

 

W każdym razie jak widać, zło się dzieje.

I gdzie podziala się miłość? Ci muzułmanie kierują się tylko fizycznymi potrzebami i swoimi zamnknietymi, chorymi umysłami.

 

I według mnie takim ludziom, prawdziwe szczęście i oświecenie przyjdzie najtrudniej....

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Can You see this? ;)

sobota, 06 listopada 2010 21:34

Oto krótka, część dalsza mojej rozmowy.

Nieoczekiwana końcówka ;)

Ja: Wydaję mi się, że strach przed Bogiem jest zły. Bo wtedy ludzie się modlą, i odpierniczają te wszystkie festiwale, bo boją się, że coś złego się stanie, albo, że pójdą do piekła. Nie tlyko, że jest to szantaż, ale robią to bardziej dla bezpieczeństwa, niż dlatego bo są wdzięczni. I jeśli naprawdę się tak nie czujesz to nei ma powodu by to robić. Albo poprostu powinnaś to robić inacze, tak jak uważasz, że bedzie dobrze i tak jak czujesz. Bo znowusz-masz ludzi któży idą za zwyczajem bo się boją. A strach to negatywne uczucie. A powinno się Boga Kochacz czyż nie?

I myślę, że Bóg powinien zdobywać szacunek poprzez miłość a nie strach. To tak jak z nauczycielami.

Np. Pan Waugh, uczniowie mają do niego "szacunek", bo jest rygorystyczny i inni się boją.

Ale prawdziwy szacunek dostaną tlyko nauczyciele z talentem w słowach i któży wydają miłą atmosfere. 

Np. Twoja nauczycielka Od Biologii/Chemii/Fizyki.

Ona nie musi być rygorystyczna i straszna by ludzie mieli do niej szacunek.

Rozumiesz o co mi chodzi? ;)

 

Hanifah: Tak rozumiem o co ci chodzi

 

I na tym się konwersacja zapene zakończyła, z tą różnicą, że napisałam, że mam nadzieje, że ludzie ot zrozumieją. Zapewna zmęczyła ją już ta dyskusja ^^

Czekam na opinie.

Co wy myślicie o strachu co do Boga?

I o Wyborze co do noszenia Chusty przez Muzulmanki?


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Islam - Mała debata.

sobota, 06 listopada 2010 11:53

Tak więc jak mówiłam wcześniej, mieszkam w Anglii i jest tutaj dużo różnych kulrur które próbują ze sobą koegzystować. Mam 3 bliskich przyjaciól, z czego 2 z nich jest Muzułmanami. Ironiczne według mnie, gdyż jeśli o Islam chodzi to widzę tam najwięcej, że tak ujmę błędów. jednak nauczyłam się z nimi dyskutować na owy temat, dzięki czemu mogę zobaczyć jak myślą obie strony itp itp.

 

Tak więc wczoraj zaczynając od Adopcjii miałam pewną "debatę" na temat noszenia Chust w Islamie.

I oto przetłumaczę całą naszą rozmowę.

Enjoy:

Hanifah: Jeśli będę wstanie mieć własne dzieci to tak naprawdę nie chcę adoptować. Bo jeśli zaadoptuję dziewczynkę, to będzie musiała nosić hustę w obecności mojego męża, kiedy będzie w odpowiednim wieku, bo nie są spokrewnieni. będzie jej z tym niewygodnie. A jeśli zaadoptuję chłopca, to kiedy skończy 10 lat, to będę musiała nosić chustę w jego obecności. To będzie dla mnie niewygodne.

 

Ja: Ale czy nie uważasz, że jeśli naprawdę jesteście jak rodzina(np. jeśli dziecko bedzie miało dobre dziecinstwo, i będzie was widzieć jako prawdziwych rodziców) moglabyś sobię na to pozwolić. Bo na końcu rodzina to nie tylko więzy krwi. To coś więcej.

 

Hanifah: Ja tylko mówię o tej chuście, bo teoretycznie w Islamie mój mąż i adoptowana dziewczynka, mogliby się pobrać. I ja z chłopcem. Nie mówię, że tak się stanie, ale tak mogłoby się stać. Dlatego muszę nosić Chustę.

 

Ja: Ja też o tym mówię. Widzisz to się MOŻE stać. Ale czasami wiesz, że się nie stanie. I potem cały obraz wygląda inaczej. takie same rzeczy nie będą działały na wszystko. Albo możesz poprostu nie powiedzieć dziecku, że jest adoptowane(zakładam, że i tak musiałabyś nosić chustę, ale skoro dziecko nie wie to nie ma tak naprawdę potrzeby. Bo wtakim razie jeśli twój mąż by się zakochał w dziewczynce lub ty w tym chłopcu to ejsteście pedofilami xDD ) a później keidy jest w odpowiednim wieku np. 18 czy coś i dobrze się nim zajmowaliście, albo wyjdzie za mąż, wtedy nie ma szansy, że się z tobą/mężem pobieże. Zawsze można jakoś rozwiązać problem.

 

Hanifah: To jest troche dziwne bo widziałabym to dziecko jako swoje własne. Chodzi o to, że nie wyszlibyśmy za mąż/Ożenilibyśmy się z tym dzieckiem, ale w Islamie można. Przecież nigdy bym nie poślubiła swojego dziecka. I w Islamie mósisz im powiedzieć, że są adoptowane, bo muszą wiedzieć z kąd pochodzą. I nie możesz ich zmuszać by były kimś innym. 

 

Ja: Ale jeśli zasada jest jest "A gdyby" to czy nie powinna być bardziej elastyczna? Np. masz dobrych rodziców któży zajmują się dziećmi, i tych których dzieci nie obchodzą, i tylko chcą dziecko bo taka jest norma<----Wtedy to jest dobra zasada.

Ale co z rodzicami któży poprostu chcą dziecko, lub chcą dać dziecku szanse w życiu, a są zmuszeni na to całe napięcie? Nie jest to fair dla każdego.

 

Hanifah: Ale widzisz, nie ma nikogo by osądzać kto jest wyjątkiem. Nikt nie może. Bo każdy się od czasu do czasu zmienia. I "Normalna" żona i mąż mogą się przez coś zmienić. Myślę, że gdy istenieje jedna reguła jest w pewnym sensie łatwiej by zobaczyć kto ma racje a kto nie.

I jeśli są wyjątki to trudno by było zadecydować kto je dostaje a kto nie prawda?

 

Ja: Nie do końca o to mi chodziło.

nie ma nikogo by oceniać, ale wyobraź sobie, że zaadoptowalaś dziecko.

I okazuje się, że dziecko bardzo miłe. I nie tlyko cię słucha i jest mądre, ale również traktowało ciebię i twojego męża jako prawdziwych rodziców. I twój mąż byłby pożadnym człowiekiem, Kochał ciebie jako żone, i dziekco jako dziecko.

I pewnego dnia to dziecko by powiedziało, że to nic, że jest adoptowane, bo Kocha was jak prawdziwych rodziców.

I wtedy byś pomyślała: "O czym ono mówi?"

A chwilę później "Ah tak..ono jest adoptowane"

W takiej sytuacji to ejst bardziej rodzina, niż nie jedna inna w nie tak dobrej sytuacji, nawet jeśli dziecko nie jest adoptowane.

jeśli wy 3, wiedzielibyście, i czuli jaka jest sytuacji, czy dalej byście używali jednej reguły?

ja tylko pytam nie bądz zła cy coś.

Może nie jestem Muzułmanką, i sytuacja by inaczej wyglądała gdybym była, ale traktowalabym to dziekco jako moje własne. I to byłoby troche nie ten teges gdybym je poślubiła. Czułabym coś w stylu "To MOJE dziecko".

 

Hanifah: Nie, źle zrozumiałaś

Traktowałabym to dziecko jako swoje własne. kochałabym jako swoje własne. Ale muszę przestrzegać tej reguły, bo to moja Religia. I jest to potrzebne w niektórych przypadkach. I się z nią zgadzam, bo pomaga w niektórych przypadkach. Reguła jest taka, że musiś nosić CHuste, przy mężczyznach których możesz poślubić, dzieki czemu zachowujesz swoje piękno dla męża. 

I chodzi mi rownież o to, że to nie tak, że Ja i mój mąz poślubimy to dziecko. Ale możemy. Nie mówię, że ta się stanie, jeśli widzisz to dzieko jak swoje własne.

Ja tylko mówie, że tak się może stać.

Ale nie, że tak się stanie.

 

Ja: Dobra Dobra. Zapomnijmy o tym. mam tylko jeszcze jedno pytanie. Czy nie sądzisz, że kobieta powinna sama wybierać komu chce pokazać swoje piękno?

Np.. nie wiem.. nie chcę się za bardzo rozpisywać bo na końcu, bedziemy mieć jakąś długą konwersaje, a i tak się nie zrozumiemy xD

 

Hanifah: Byłoby łatwiej gdybym mogła ci powiedzieć osobiście. Bo trudniej mi udowodnić swoją kwestie przez email. Łatwiej mi to robić w słowach. I byłoby dla mnie lepiej gdybyś sama mi to powiedziała

Cóż, byłoby miło. I byłoby mi łatwiej. Ale nie chciałabym takiej odpowiedzialności. Pozatym nie sądzisz, że niektóży by wybrali niewłaściwych ludzi?

 

Ja:  Ale czasami boje się mówić ci takie rzeczy osobiśnie bo możesz się obrazić i pomyśleć, że mówię, że Islam jest "zły" , a ja tylko chce podzielić się różnymi opiniami.

Tak pczywiście, że wydaje mi się, że wiekszość wybrałaby niewłaściwych ludzi, ale tak by się uczyli. W sensie, że czasami mósisz sama przejść przez pewne rzeczy, bo jeśli tylko idziesz za pewną regułą( Widziałam w wideo, jak mówili, jakim dokładnie osobom może pokaazywać włosy, nie chce mis ię pisać jaakim, zresztą i tak wiesz ) to wetedy... cóż różni ludzie czują różne rzeczy co do innych, i tylko dana osoba może zadecydydować jak się wobec kogoś czuje.

Wiesz o co mi chodzi?

Np. Niektóre chrześcjanki które mają seks z kimś, kto się okazuje nieprawidłową osobą(Przeysięgam nie ejstem Chcrześćjanką. I nie jestem jedną z tych niechlujnych kobiet) i żałują tego. Ale t była część życia i w taki sposób się uczą. 

Na końcu ta zasada pomaga wielu kobietom zachować piękno, ale niektóre mają ciężej. Według mnie powinny same o tym zadecydować.

 

Hanifah: Ale nie sądzisz, że wiele kobiet poszłoby na łatwizne i w ogóle nie nosiło chusty?

Noszenie Chusty to nie tylko zachowywanie piękna, ale również po to by mężczyźni oceniali kobiete na podstawie tego co jest w środku a nie tlyko piękna zewnętrznego. Tak naprawde jest wiele powodów, ale to są te główne.

Więc czemu miałabyś wybierać?

Nie chciałabyś żeby wszyscy podchodzili do tego poważnie i wybierali ludzi pięknych w środku a nie tylko na zewnątrz? 

Podoba mi się fakt, że zachowujesz piękno tylko dla męża. W ten sposób zachowujesz piękno tlyko dla osoby którą Kochasz.

 

Ja: Cóż, to nie zabardzo zgadza się z faktem, że większość rodzin Muzułmańskich aranżuje małżeństwa. I szanuję rodziny jak twoje, które szanują wybór kobiety wobec męża.

Ale wiele rodzin zmusza do małżeństwa.

Zwłaszcza w krajach Muzułmańskich, ponieważ jest tak bardzo ortodoksyjnie a dziewczyny boją się cokolwiek powiedzieć. 

Oczywiście nie jest tak ze wszystkimi. Ale jednak się zdaza.

I na końcu kobiety nie wychodzą za mąż za tego kogo Kochają.

 

i tak to prawda. Kobiety poszłyby za łatwiznę, ale wtedy to ich sprawa jeśli się nie szanują (W tym przypadku w Islamie. Bow  moim przypadku to byłyby inne rzeczy, ale jestem pewna, że potrafisz wymienić je wszystkie ;) )A wtedy..no wiesz.. tak samo jak są Flirciary-ludzie wiedzą, że źle robią, ale nic nie powiedzą. 

 

Widzisz, rozumiem dlaczego stosowanie jednej reguły jest dobre, ponieważ oszczędza problemów, jednak keidy ludzie mają taką regułę, (i nie mówie teraz tylko o Islamie a o innych religiach) ludzie pzrestrzegają jej tylko dlatego bo się boją. Nie myślą "Dlaczego".

I to jest właściwie, pójście na łatwizne,bo nie można się tego nauczyć samemu, więc nie myślisz "dlaczego". To taka stracona lekcja.

Zawsze są minusy i plusy,a le czasy się zmieniają a zasady nie są elastyczne. I nikt się nie odważy ich zmienić, bo boją się, że to bedzie zaprzeczało ich religii.  Coś co było dobre setki lat temu, tera może ranić wiele osób, co napewno nie jest dobre.

Przepraszam, że na końcu zeszłam z tematu i zaczęłam mówić o różnych religiach i sprawach.

Poprostu widzę wiele defektywnych reguł w religiach, i to jak ludzie się boją. 

czasmai myślęe religie robią za dużo złego.

Nie mówię, że ludzie nie powinni wierzyć w to co wieża. Chodzi tylko o to JAK to robią. 

Ehhh Dłuuuuga historia.Mam wielką opinię.

 

Hanifah: Oni nie boją się kogokolwiek. Oni boją si Boga. Wiele ludzi Boi się Boga. Ale nie powinnaś pozwolić by to przejeło twoje życia. Powinno nauczyć si z tym  żyć.

 

Dalszą część napiszę gdy mi odpowie na to co jej napisałam.

Wiec jaki Morał z tego całego wpisu? A No to, że według mnie religie powinny być bardziej elastyczne, bo czasy się zmieniają. A ludzie żyją w strachu i negaatywnych emocjach.

Experiment gone wrong?

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Mikołaj jest yeti "______"

piątek, 05 listopada 2010 18:51

Cholera. Dobra już nie będę opowiadać żadnych historii z życia codziennego, ale po co dzieciom i sobie samemu wmawiać, że Mikołaj istnieje? DObra rozumiem istniał sobie jakiś facet, co dawał dobrym ludziom pieniądze, i jestem pewna, że to był Robin Hood noszący zielone łaszki, ale się przebrał bo chciał startować w modellingu dla Coca Coli. Nigdy nei jest za późno na zmiane fuchy.

 

W każdym razie kiedyś istniał, ale każdy umiera. A teraz każdy wierzy Coca Col'i w imedż Mikołaja (Może zrobimy sekte? ), a jestem pewna, że gdyby nie to to nikt by nei myślał w taki psosób.

Więc po co spowalniać innym rozwój i kłamać innych i siebie? Ludzie święty Nikolas czy jak mu tam jest dawno nieboszczykiem, pomimo tego, że robił dobrze.

 

A Miałam dzisiaj pisać o Islamie. Trochę ciężki temat jak na dzisiaj.

Najedzcie sie tym o to chlebem powszednim. :D


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Kogo obchodzą dni? Ważne są chwile.

czwartek, 04 listopada 2010 20:05

Mama mi przypomniała, że mam imieniny. I żebym sobie coś wybrała. Niby pretekst do prezentu, ale jak tak o tym myśle to przychodzi dzień w którym takie dni nie mają znaczenie.

W sumie, zasada jak każda inna. Ważne by świętować momenty dla siebie ważne a nie.

Ważne by żyć chwilą ludzie. I tak na marginesie jest jeszcze jedna rzecz o której chcialam napisać a mianowicie o tzw. końcu świata (nie można o wszystkim naraz, bez obaw wkrótce znajdziecie tutaj "swój temat" jestem PEWNA)

 

Oczywiście 2012 zdążyli przesunąć, było oczywiste, że coś odwalą ( a szkoda bo chciałam zobaczyć panikę w grudniu 2012, byłoby co oglądać : P ). Ale niezapominajmy, co Baba Wanga i Nostradamus mówili o listopadzie tego roku. A mówili, iż zacznie się III wojna światowa, i to jest już coś w co mogę uwieżyć, chociaż wtedy to nie będzie koniec świata. A raczej piekło na ziemi. Będziecie się smażyć robaki za swoją płytkość. Albo coś podobnego...

W każdym razie czym jest koniec świata. Do świata była zaliczana Ziemia, jednak po zapoznaniu się z resztą "juniwersu" niektóży uważają świat za cały kosmos. Oj jakoś mi się nie wydaje, że wielki the end kosmosu jest możliwy. To coś jest nieskończenie wiele a Bóg wie co jest dalej. Nawet niewiadomo co jest pod nami a co dopiero nad...

 

Cokolwiek by się nie stało warto życ momentem, a co będzie to będzie. Nie warto sobie zawracać głowy.

Moja nabyta na dzisiaj wiedza: Po zauroczeniu się w kimś Jeśli ta osoba jest ci przeznaczona i ją Kochasz, dojdziesz do monetu w którym nei wiesz czy to Miłość czy nie. Ale kiedy to sobie uśwadomisz to będzie jazda....

A wiem to gdyż dziś się spotkałam z 3 przypadkiem wliczając siebie.

Więc jak widać się sprawdza.

 

A jak ktos chce poczytac o Babie Wandze to kieruję tutaj, swietny artykuł: http://www.przerazacze.yoyo.pl/phpbb/viewtopic.php?t=1469

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

sobota, 25 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  4 870  

O moim bloogu

Stwożyłam ten Bloog z myślą o świecie i co się na nim dzieje. Zamierzam tutaj wypisywać swoją ideologie i filozofię na temat świata i Religii, czyli głównie szajsu w jakim żyję. Narazie nie wyjawię ...

więcej...

Stwożyłam ten Bloog z myślą o świecie i co się na nim dzieje. Zamierzam tutaj wypisywać swoją ideologie i filozofię na temat świata i Religii, czyli głównie szajsu w jakim żyję. Narazie nie wyjawię swojej religi (jeśli można to tak nazwać), i wieku gdyż nie chcę niepotrzebnych uprzedzeń. radzę najpierw przeczytać a potem dojść do konkluzjii.

schowaj...

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Sonda






zobacz wyniki

Lubię to

Archiwum

Więcej w serwisach WP

Favore.pl

Pytamy.pl